Wolność słowa a jakość debaty publicznej w Polsce czyli ”Rok 1984” Bis
Za komuny malowano na ścianach hasło: "Telewizja kłamie"
- czy coś się od tamtych czasów zmieniło?
Część 1
Część 2
Jak MEN manipuluje Polakami poprzez telenowele
MEN zapłacił telewizji, by bohaterowie seriali „M jak miłość”, „Plebania” i „Barwy szczęścia” rozmawiali o korzyściach posłania pięciolatków do przedszkoli. Grzegorz Żurawski, rzecznik resortu, tłumaczy, że ministerstwo wykorzystało tu tzw. idea placement. Na czym to polega?
Renata Ropska, specjalista ds. reklamy, wykładowca SWPS: To działa podobnie jak product placement, który polega na tym, że bohaterowie filmu używają produktu konkretnej marki. Na przykład w jednym z popularnych w Polsce teleturniejów zawodnicy, kiedy się denerwują przed podjęciem decyzji, podnoszą kubek z herbatą znanej marki. Ta herbata będzie się kojarzyła z rozładowaniem napięcia.
W przypadku idea placement chodzi o propagowanie idei, którą chcemy zaszczepić społeczeństwu.
Idea placement wykorzystuje to, że niektórzy widzowie utożsamiają się z losami bohaterów, a postacie z seriali są autorytetami w sprawach życiowych. Serial podpowiada gotowe rozwiązania, które wymyślają za nas inni ludzie.
Za jeden odcinek „M jak miłość” MEN zapłacił ok. 50 tys. zł. Tych odcinków ma być pięć. Za 16 odcinków „Plebanii” – ok. 440 tys., za dwa odcinki „Barw szczęścia” – 61 tys.
Źródło: Rzeczpospolita
Teorie spiskowe w Radiu Kraków
Audycja, teorie spiskowe w Radiu Kraków, gdzie gośćmi byli Mikołaj Rozbicki i Michał Święszek. Zapraszamy na stronę stopnwopoznan.prv.pl
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
Strona ponownie dostępna
Witam po przerwie :) Strona została wczoraj zablokowana, z powodu nadmiernego wykorzystania zasobów serwera.
Śmierć na żywo – CNN robi krok do przodu
Zastrzeleni za "kradzież" ryżu - to tytuł piątkowej "top story" w CNN. Materiał wideo opowiada historię dwóch młodych mężczyzn postrzelonych przez haitańską policję. Kamery krążą nad umierającym na ulicy człowiekiem, a reporter relacjonuje: "on umiera".
Krótkie nagranie, które przez kilka godzin było głównym materiałem na stronie CNN.com, pokazuje historię dwóch młodych mężczyzn postrzelonych przez policjantów w Port-au-Prince, stolicy Haiti. Mężczyźni byli podejrzani o kradzież ryżu, ale zarzut ten wydaje się wątpliwy. Na tym skupia się CNN, próbująca bronić dobrego imienia mężczyzn. Jednocześnie reporter i kamerzyści telewizji krążą nad oboma Haitańczykami, nagrywając ich cierpienie, a w przypadku poważniej rannego - ostatnie chwile.
Żaden z leżących na jezdni mężczyzn w trakcie trwania nagrania nie otrzymuje pomocy. Nikt z nimi nie rozmawia, nikt nie tamuje krwawienia, nikt nie ratuje im życia. Na nagraniu widać przerażonego młodego chłopaka. Jest ranny w okolicach miednicy. Wygląda jakby nie rozumiał co zaszło. - Jest w szoku, ale może mówić - relacjonuje dziennikarz. Nikt z przechodniów, z obecnych na miejscu policjantów, ani też nikt z ekipy TV, z nim nie rozmawia, nikt nie próbuje mu pomóc. Nie wiadomo, czy ktokolwiek w ogóle wezwał karetkę.
Mężczyzna, który na nagraniu próbuje złapać oddech, dławiąc się własną krwią, zmarł. "Jego ciało leżało na ulicy półtorej godziny" - to wszystko, co na ten temat mówi reporter występujący na filmie. Źródło
Police kill Man in Haiti Over Allegedly Stolen Rice
Załadowane przez: Waldek1984. - Wiadomości wideo z całego świata
.
MTV życzy Wesołych Świąt
Luke Rudkowski odważny Polak, który w USA obnaża prawdę o 9/11
Pierwszy wywiad w języku polskim z Lukiem Rudkowskim założycielem ruchu We are change oraz producentem filmowym dla organizacji 911 Truth Movement. Obecnie dzięki Lukowi, aż 180 organizacji na świecie naśladuję aktywność ruchu We are change.
We are change ukazuję prawdę o wydarzeniach ,które miały miejsce 11 września 2001r w NY, a także obnaża fakty, które kryją się za prywatnym kartelem bankowym FED.
Dziennikarze z We are change zadają trudne i niewygodne pytania amerykańskim politykom. Pytania na tyle niewygodne ,że kontrolowani dziennikarze z mediów głównego nurtu po prostu odmawiają zadawania takich pytań władzom.