Waldek1984.info

2Feb/106

Wlk.Brytania: Skaner, albo nie lecisz

Na brytyjskich lotniskach Heathrow i Manchester wprowadzono od poniedziałku skanery ciała wraz z obowiązkiem poddania się tej formie kontroli i sankcją w postaci cofnięcia z lotu w razie odmowy. Skanery ciała wprowadzono po raz pierwszy w ramach pilotażowego programu na lotnisku w Manchesterze, jeszcze w styczniu wprowadziło je Birmingham, a w za nim mają to zrobić pozostałe lotniska brytyjskie. W pierwszej kolejności zostaną w nie wyposażone terminale obsługujące loty transatlantyckie.

Skanery ciała pojawiły się po raz pierwszy przed kilkoma miesiącami. Wycofano je po protestach obrońców praw człowieka. Powróciły po nieudanej grudniowej próbie wysadzenia amerykańskiego samolotu na trasie z Amsterdamu do Detroit przez Nigeryjczyka Umara Farouka Abdulmutallaba.

Źródło: cia.bzzz.net

28Jan/100

Bezzałogowe samoloty będą śledzić mieszkańców miast

Koncern BAE Systems we współpracy z konsorcjum agend rządowych pracuje nad zastosowaniem bezzałogowych samolotów (dronów) do rutynowego monitorowania ulicznych demonstracji, imprez sportowych, antyspołecznych zachowań i rejestrowania wykroczeń drogowych - donosi sobotni "Guardian".

Drony, stosowane na dużą skalę w Afganistanie, zostaną zaadoptowane do potrzeb cywilnych, w tym policyjnych. Wiodącą rolę w konsorcjum agend rządowych zainteresowanych projektem odgrywa policja Kentu. Nowy system uzyskałby zdolność operacyjną w 2012 roku na czas igrzysk olimpijskich w Londynie.

Gazeta, która uzyskała wgląd w te plany dzięki ustawie o swobodzie dostępu do informacji (Freedom of Information Act), widzi w tym projekcie znaczne rozszerzenie zakresu inwigilacji i porównuje inicjatywę do umieszczania w niewidocznych miejscach kamer ulicznego monitoringu.

Inwigilacja z powietrza zostałaby zastosowana m.in. dla rozpoznania morskiego, a jak sugeruje pismo, dane mogłyby być również udostępniane odpłatnie sektorowi prywatnemu. Prototyp nowego typu dronu wyposażonego w kamery i czujniki ma zostać przetestowany jeszcze w tym roku.

Maszyny są zaprogramowane do samodzielnego startu i lądowania. Mogą przebywać w powietrzu do 15 godzin i wzbijają się na wysokość do około 6,6 tys. metrów, co czyni je niewidocznymi z ziemi. Zdolne są do samodzielnej analizy danych i wysyłają sygnał do naziemnego ośrodka kontroli.

Komórka odpowiedzialna za regulację cywilnego ruchu lotniczego (CAA) zwleka z udzieleniem zgody na zastosowanie dronów na dużą skalę z obawy przed ryzykiem kolizji z samolotem pasażerskim, ale ryzyko takiego zdarzenia mają usunąć wbudowane w drony systemy bezpieczeństwa pozwalające im wyczuwać inne samoloty i unikać ich.

Źródło: tech.wp.pl

27Jan/101

Polska: 65% pracodawców inwigiluje swoich pracowników

Technologia rozwija się coraz szybciej, więc na inwigilację decyduje się więc coraz więcej pracodawców. Z danych firmy HDS wynika, że 65 proc. pracodawców przegląda e-maile pracowników lub pracę na służbowym komputerze. Najczęściej kontrolowani są bankowcy, informatycy, handlowcy oraz dilerzy samochodów.

Ponad tydzień temu pracownicy TVP poskarżyli się, że podczas prowadzonej w windzie rozmowy, przyłączył się do niej "głos z głośnika". Po słowach jednej z dziennikarek, że "było rzucanie mięsem", w windzie rozległo się pytanie: "Jakim mięsem?". Natomiast jedna z holenderskich film zainstalowała czujniki w krzesłach swoich pracowników. Dzięki temu miała możliwość sprawdzania, ile czasu spędzają poza stanowiskiem pracy.

Obecnie żadne przepisy nie regulują dokładnie, jakie metody kontroli pracowników są dopuszczalne.

Źródło: cia.bzzz.net

13Jan/101

Podejrzane społeczeństwo (Suspect Nation)

Nowoczesne metody inwigilacji przenikają do naszego życia nawet bez naszej wiedzy. Miliony kamer monitoringowych obserwują nas na ulicach, w sklepach i urzędach. Analizowane są zapisy naszych wizyt w internecie, transakcji bankowych, płatności kartą kredytową, rozmów telefonicznych, przejazdów publicznymi środkami transportu (jeśli jesteśmy użytkownikami kart zbliżeniowych). Nowe dowody tożsamości (nieobowiązkowe) i paszporty zawierają dane biometryczne, takie jak odciski palców, trójwymiarowy obraz twarzy i zapis tęczówki oka - w sumie delikwent ubiegający się o któryś z tych dokumentów musi dostarczyć 49 prywatnych informacji gromadzonych w Krajowym Rejestrze Danych. Brytyjskie Biuro Ochrony Danych Osobowych opublikowało raport na temat inwigilacji społeczeństwa. Przyszłość zapowiada się jeszcze bardziej niepokojąco, ale władze twierdzą, że nowe technologie pomagają zwalczać przestępczość i terroryzm. Autorzy filmu kwestionują jednak to stanowisko i udowadniają, że totalna inwigilacja nie tylko narusza prawo obywateli do prywatności, lecz czasami ułatwia wręcz działanie przestępcom, przed którymi miała nas chronić. W Wielkiej Brytanii działa najwięcej w Europie, a może także i na świecie kamer monitoringowych. Mają one zapobiegać m.in. kradzieżom na parkingach, rozbojom i napadom, kradzieżom aut, eliminowaniu przestępców z ulic. Taśmy z nagraniami przechowywane są przez 30 dni. Tylko w systemie pobierania opłat za wjazd do centrum Londynu działa 700 kamer, które co sekundę filmują jedno auto. Kiedyś filmowano wyłącznie osoby podejrzane, dziś podejrzewa się wszystkich i wszystkich się filmuje. Około 15 lat temu pojawiło się nawet określenie "społeczeństwo ryzyka" oznaczające, że wszyscy stanowimy zagrożenie i trzeba nas pilnować.

Podejrzane społeczeństwo (Suspect Nation) 1/5

Lista odtwarzania

2Jan/106

Holandia wprowadzi na lotniskach skanery ciała

Władze Holandii zapowiadają wprowadzenie wkrótce do standardowej kontroli pasażerów na lotniskach skanerów ciała. Urządzenia takie "rozbierają" na ekranie prześwietlanego człowieka, wykrywając, co ma na i w ciele.

Jednocześnie rząd w Hadze wezwał Unię Europejską, aby pozwoliła na używanie takich skanerów w całej Europie.

Holenderski minister sprawiedliwości Ernst Hirsch Ballin poinformował o tym we wtorek wieczorem podczas rozmowy telefonicznej z minister ds. bezpieczeństwa narodowego USA Janet Napolitano.

Prawie wszystkie holenderskie partie polityczne deklarują, że poprą wprowadzenie skanerów ciała, ponieważ bezpieczeństwo pasażerów jest ważniejsze niż wątpliwości dotyczące prywatności.

Jednak wprowadzone muszą być jasne zasady, jak postępować ze zeskanowanymi "rozbieranymi zdjęciami" i kto w razie wątpliwości może je oglądać - domaga się tego liberalna Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji.

W ubiegłym roku po protestach eurodeputowanych z propozycji wydania rozporządzenia w sprawie stosowania na lotniskach krajów UE skanerów ciała wycofała się Komisja Europejska.

Źródło: interia.pl

20Dec/093

Komórkowy Orwell polskiego rządu

Dyrektywa UE o przechowywaniu danych jest krytykowana. Polski rząd idzie dalej – każe śledzić każdy krok abonenta...

Każdy krok użytkownika komórki będzie wkrótce śledzony. To nie wizja z książki Orwella, tylko skutek wdrożenia unijnej dyrektywy o retencji danych. Wejdzie ona w życie 1 stycznia 2010 r., a przygotowywane właśnie rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury ma precyzować, którzy operatorzy i w jakim zakresie mają przechowywać dane o połączeniach użytkowników telefonów komórkowych.

Większość abonentów wie, że dzięki komórce można każdego zlokalizować. Jednak obecnie takich narzędzi używa się tylko w wyjątkowych wypadkach, kiedy służby śledcze mają poważne podejrzenia, albo kiedy sami chcemy być stale lokalizowani (np. używając modułu GPS).

Nowe przepisy zmuszą operatorów do przechowywania wszystkich danych o lokalizacji użytkowników w momencie nawiązania połączenia, a nawet — co zaskoczyło operatorów — przez cały czas rozmowy. Oznacza to, że telekom ma zapisywać i przechowywać informację, którędy poruszaliśmy się z komórką przy uchu. To bardzo dużo danych.

Zapis takiej liczby danych jest ogromnym przedsięwzięciem. Zmiana zapisu zwiększa wymagania techniczne, czasowe, finansowe. Nie wiem, czy w ogóle będziemy w stanie temu sprostać. A nawet jeśli tak, będzie to bardzo drogie — mówi Dariusz Kośnik, zastępca dyrektora departamentu sieci w Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatorze Ery.

Era wstępnie szacuje, że wdrożenie rozwiązania pozwalającego na przechowywanie takich danych kosztowałoby kilkadziesiąt milionów złotych. Do tego dochodzą jeszcze koszty utrzymywania takiego systemu.

Zapisy rozporządzenia nie tylko są niezgodne z dyrektywą, ale także naruszają fundamentalne zasady Konstytucji RP oraz są niespójne z prawem telekomunikacyjnym — twierdzi Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT), która reprezentuje wszystkich operatorów.

Źródło: newworldorder.com.pl, Puls Biznesu

9Nov/091

Policja przeszuka twój dysk instalując trojana

Projekt nowelizacji ustawy o Policji przynosi Internautom niespodziankę w postaci usankcjonowania policyjnych koni trojańskich instalowanych na komputerach osób podejrzanych o popełnienie przestępstwa.

W uzasadnieniu projektu (oczywiście DOC) możemy przeczytać szczegółowe wyjaśnienie rzekomej konieczności wprowadzenia tego typu praktyk:

Szyfrowanie [...] praktycznie uniemożliwia służbom dostęp do informacji oraz treści rozmów [...]. Złamanie tak zabezpieczonych rozmów lub danych wymaga bowiem najnowocześniejszego sprzętu i oprogramowania i może zająć wiele czasu[...], co w praktyce niweczy sens stosowania kontroli operacyjnej wobec osób stosujących tego rodzaju zabezpieczenia. Jedyną skuteczną metodą przełamania tego typu barier jest uzyskanie przez Policję i inne służby niejawnego dostępu do treści rozmów i danych będących w zainteresowaniu tych organów przed ich zaszyfrowaniem, co jest możliwe tylko na komputerze, którym posługuje się ewentualny przestępca. Dostęp taki można uzyskać dzięki instalacji na komputerze osoby będącej w zainteresowaniu służb, specjalnego oprogramowania, które w sposób niejawny będzie monitorowało wszelkie czynności wykonywane na nim, a rezultat tego monitoringu będzie przekazywany poprzez sieć Internet do zainteresowanych służb. Niestety, w chwili obecnej stosowanie tego rodzaju narzędzi w Polsce nie jest prawnie usankcjonowane, z czego świat przestępczy doskonale zdaje sobie sprawę.

Projekt skrytykowała już Helsińska Fundacja Praw Człowieka pisząc o nim w sposób następujący:

Proponowana regulacja wydaje się mieć na celu stworzenie możliwości zalegalizowania jak największej porcji uzyskanych informacji o przestępstwach, o których organ ścigania dowiedział się niejako przy okazji prowadzonej działalności bez faktycznej kontroli ze strony sądu

Więcej informacji i komentarz znajdziecie na podlinkowanym serwisie prawnika Piotra Waglowskiego.

Źródło: osnews.pl, więcej informacji: prawo.vagla.pl

6Nov/099

Rząd chce ocenzurować internet

Dostęp do internetu ma być w Polsce limitowany. Przy okazji zdelegalizowania e-hazardu rząd chce stworzyć czarną listę domen, które będą musieli blokować dostawcy internetu – ustalił DGP.

Pomysł nabrał realnych kształtów podczas serii spotkań ekspertów z policji i MSWiA w Ministerstwie Finansów, które pilotuje prace nad tym projektem. – Chcemy wprowadzenia nowego artykułu do prawa telekomunikacyjnego, roboczo to art. 170a – ujawnia nam urzędnik z MSWiA. Według tego przepisu wszyscy dostawcy internetu mieliby obowiązek blokować strony z niebezpieczną zawartością. Czarną listą zarządzałby Urząd Komunikacji Elektronicznej. Konkretne adresy będą wskazywać UKE, policja, służby specjalne i Ministerstwo Finansów.

– Przepisy umożliwiające blokowanie stron zawierających treści niebezpieczne są niezbędne. Ale przy ich formułowaniu należy zachować ostrożność tak, by nie ograniczyć swobód obywatelskich – mówi rzecznik UKE Piotr Dziubak. Według niego najlepiej, aby to sąd decydował o blokowaniu strony. – Myślimy nad wprowadzeniem trybu odwołania się od decyzji UKE. Ale wprowadzenie sądu wydłużyłoby procedury w nieskończoność – mówi urzędnik z Ministerstwa Finansów.

Jak na ten pomysł reagują sami dostawcy? – Dostosujemy się. Technicznie jest to wykonalne – mówi Lidia Stępińska-Ustasiak z UPC. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nawet najwięksi dostawcy internetu już dziś na własne ryzyko blokują dostęp do niektórych witryn. W ten sposób chcą chronić internautów np. przed witrynami oszukańczo namawiającymi ich do udziału w konkursach SMS-owych wystawiających później gigantyczne rachunki.

Ale firmy internetowe wątpią, aby rządowe rozwiązania były w pełni skuteczne. – To utopia. Adres strony można zmienić w ciągu kilku minut i przenieść ją z Tajwanu na Wyspy Dziewicze. A wpisanie go na czarną listę potrwa tygodnie – twierdzi przedstawiciel jednego z dostawców internetu. Dodaje, że wielu internautów dysponuje oprogramowaniem, które bez problemu pozwoli im obejść ograniczenie dostępu przez zmianę swojego adresu IP czy serwera proxy.

Ale polski rząd nie jest osamotniony w dążeniu do ograniczenia dostępu do internetu: wczoraj w nocy państwa UE osiągnęły kompromis w sprawie nowej dyrektywy proponowanej przez Komisję Europejską, zgodnie z którą będzie możliwe blokowanie dostępu do internetu tym, którzy nielegalnie ściągają pliki i korzystają z niebezpiecznych stron – np. o treściach pedofilskich czy propagujących terroryzm.

Źródło: edgp.gazetaprawna.pl

4Nov/0912

Gazeta ujawniła plany dot. świńskiej grypy… już w 1989 roku!

Dnia 1 sierpnia, 1989 roku, angielska gazeta "The Sun" zamieściła artykuł zatytułowany: "Wielki Brat nadchodzi", w którym odsłania tajne plany rządowe, zakładające obowiązkowe szczepienie całego społeczeństwa, po to aby każdemu wszczepić micro albo nanochip. Powodem masowych szczepień miała być ochrona przed pandemią... świńskiej grypy! Wg. "The Sun", prawdziwym celem elit rządzących było jednak co innego, a mianowicie uzyskanie pełnej kontroli nad obywatelami.

Niezwykły jest fakt, iż dokładnie 20 lat później scenariusz ten faktycznie jest realizowany. Nawet nazwa choroby jest taka sama.

W ww. artykule mowa jest o "szczepionkach przeciwko świńskiej grypie, w których zostanie ukryty nanochip. Mowa jest też o tym, że lekarze szczepiący pacjentów nie będą świadomi tego faktu. W przypadkach odkrycia faktu wszczepiania chipa, miało być użyte tłumaczenie, iż jest to implant genetyczny, mający wspomagać walkę organizmu z wirusem.

Jeszcze 20 lat temu artykuł ten został przez większość czytelników zlekceważony, ponieważ The Sun uważany był wtedy za "brukowiec" i nikt nie brał rewelacji tam pisanych, całkowicie poważenie.

O pandemii świńskiej grypy, IBM wiedziało już w 2006 roku!

W USA został ujawniony dokument, z którego jasno wynika, iż międzynarodowy gigant - IBM, już w 2006 roku wiedział o tym, że w przeciągu 5 lat świat ogarnie pandemia grypy.
W biuletynie 'Service & Global Procurement pan IOT Europa / Pandemic Plan Overview', który jest rozpowszechniany pomiędzy top-managerami we francuskim oddziele IBM, fakt ten jest dosłownie wymieniany.

Biuletyn informuje swoich managerów, że w okresie trwania pandemii dojdzie do sytuacji, w której tylko 30% pracowników będzie w stanie wykonywać swoja pracę.

Biuletyn ten głosi co następuje:

  • Jest 100% szansy iż pandemia wybuchnie w przeciągu 5 następnych lat.
  • Podczas trwania pandemii maksymalnie 30% pracowników będzie w stanie pracować.
  • Planowane są 2 fale pandemii, każda po 12 tygodni, oddzielone 12 tygodniowym okresem "wytchnienia".
  • Najpierw będzie wywołanie (trigger) ze strony korporacyjnej, najprawdopodobniej na kilka dni przed oficjalnym wywołaniem tematu przez WHO.
  • W każdym kraju, w którym mamy swoje siedziby, będziemy reagować pozytywnie na wszelkie potrzeby lokalnego rządu.

Dokument ten udowadnia, iż co najmniej niektóre międzynarodowe koncerny były z dużym wyprzedzeniem zawiadamiane o planowanej pandemii, lub tez były one zaangażowane w jej przygotowania.

Źródło: globalnaswiadomosc.com

Filed under: A/H1N1 12 Comments
21Oct/0929

Obama: blogi zagrożeniem dla demokracji

Prezydent Obama uważa, że fakt wypierania tradycyjnych gazet przez blogi internetowe jest wielkim zagrożeniem dla wiarygodności prasy i zaprzeczeniem amerykańskich wartości.

Prezydent Stanów Zjednoczonych jest poważnie zaniepokojony spadkiem sprzedaży prasy drukowanej i obiecał, że przyjrzy się problemom, jakie przeżywa ten rynek. W przeciwnym razie blogi zdominują świat a to by było zagrożenie dla demokracji – tak przynajmniej twierdzi noblista.

- Obawiam się, że jeśli przyszłością newsów jest blogosfera, to te wszystkie opinie, niepoparte faktami, bez umieszczania historii w odpowiednim kontekście, zakończy się wzajemną agresją i brakiem zrozumienia – powiedział prezydent. Obama rozważa wprowadzenie ulg podatkowych dla prasy drukowanej.

Źródło: chip.pl