Obama jak Bush: Patriot Act został przedłużony
W ostatnim tygodniu prezydent Barrack Obama odnowił ustawę Patriot Act zawieszającą część praw obywatelskich w USA zawartych w Bill of Rights. O przedłużenie działania ustawy wystąpił Biały Dom i został ten wniosek zaakceptowany przez Senat. Ustawa daje możliwość władzom do śledzenia i inwigilacji swoich obywateli omijając w ten sposób zapisy konstytucyjne.
Oczywiście wniosek Obamy o przedłużenie działania ustawy Patriot Act uzasadniany jest rzekomym śledzeniem i rozpracowywaniem groźnych terrorystów. Jednak jak pokazuje historia prawo to zostało wykorzystywane do inwigilacji własnych obywateli nie mających nic wspólnego z siatką Al-Kaidy: w 2008 roku wydano 763 prośby o zezwolenie na podsłuchy i potajemne przeszukania (bez wiedzy obywateli), gdzie według senatora Russa Feingolda jedynie 3 z nich wszystkich dotyczyły faktycznie działań terrorystycznych.
Warto przypomnieć na co zezwala Patriot Act: między innymi na przeszukania domów obywateli bez ich wiedzy, władza może podsłuchiwać rozmowy z adwokatami, zatrzymywać obywateli i przetrzymywać ich bez nakazu, bez postawienia zarzutów i tym podobne…
Czy to czasy Stalinizmu? Nie – to Stany Zjednoczone dzisiaj, a jutro Europa jeśli nie będziemy czujni. Tak więc pokazał Obama jak wiele różni się od Busha: NICZYM.
Autor: Mikołaj Rozbicki
Źródło: www.infowars.com
USA stworzyło tajną bazę DNA noworodków
Mieszkańcy Teksasu są wstrząśnięci odkryciem, jakiego dokonała miejscowa gazeta - "The Texas Tribune". Stanowy wydział zdrowia, bez zgody rodziców, przekazywał próbki krwi nowo narodzonych dzieci do laboratorium amerykańskiej armii. Tam tworzono bazę DNA.
Ten proceder trwał od 2002 roku. Noworodkom w szpitalu pobierano z pięty krew. Rzekomo na badania przesiewowe, do których zgoda rodziców nie była potrzebna. Ale, jak czytamy na portalu texastribune.org, część próbek, bez wiedzy i zgody rodziców została przekazana również do wojskowego laboratorium.
Gazeta sugeruje, że w ten sposób chciano utworzyć tajną bazę danych DNA, która miała w przyszłości pomagać w identyfikacji ofiar wypadków i przy wyjaśnianiu spraw kryminalnych. Twierdzi, że sprawa ta miała związek z tzw. inicjatywą DNA byłego prezydenta USA George'a Busha, której celem było wsparcie wymiaru sprawiedliwości poprzez technologie związane z badaniem DNA.
DNA mitochondrialne, bo takie dane zbierano, jest niezwykle użyteczne w kryminalistyce sądowej. Można je odnaleźć we włosach, zębach czy kościach ofiary, nawet po wielu tysiącach lat.
Z informacji gazety wynika, że laboratorium dostało 1,9 mln dolarów na poszerzenie bazy DNA. Naukowcom zależało na "anonimowych dawcach z niepowiązanych matek", rasy kaukaskiej, Afroamerykanów, Azjatów, Latynosów i rdzennych Amerykanów. Pobrano takie próbki w zakładach karnych oraz przeprowadzono badania DNA krwi niemowląt na Florydzie, w Minnesocie i Kalifornii. Te z Teksasu otrzymano za darmo. Bez zgody rodziców - czytamy na texastribune.org.
Źródło: cia.bzzz.net
Polsko-amerykańska umowa o stacjonowaniu żołnierzy USA w naszym kraju została odtajniona
SOFA trafiła już do Sejmu, dziś zajmą się nią posłowie.
Podpisana 11 grudnia 2009 r. w Warszawie umowa SOFA reguluje zasady stacjonowania w Polsce amerykańskich wojsk, personelu cywilnego i ich rodzin. Najtrudniejszą częścią trwających 15 miesięcy negocjacji były: odpowiedzialność karna, odszkodowania w wypadku szkód wyrządzonych przez siły USA i zwolnienia podatkowe.
Zgodnie z porozumieniem, w wypadku gdy Amerykanin popełni w Polsce przestępstwo, nasz kraj będzie miał pierwszeństwo jurysdykcji i sam zdecyduje, czy go sądzić. Jednak polskie władze „życzliwie i niezwłocznie” rozpatrzą wniosek USA o zrzeczenie się tego pierwszeństwa. Wyjątkiem mają być przestępstwa o szczególnym znaczeniu dla Polski. W takim przypadku podejrzany może oczekiwać na proces pod ochroną sił USA.
Polska zgodziła się też pokryć 25 proc. odszkodowań wynikających ze szkód wywołanych przez siły USA. Amerykanie zaś nie zgłosili sprzeciwu, by oszacowanie ich wielkości i tego, czy odszkodowanie trzeba wypłacić, należało do strony polskiej.
Personel USA będzie zwolniony z podatku od towarów, usług, podatku akcyzowego, ceł i opłat związanych ze sprawowaniem oficjalnych obowiązków. Na ulgi mogą liczyć amerykańscy pracownicy kontraktowi, pod warunkiem że pracują tylko na rzecz armii USA.
Źródło: Rzeczpospolita
Amerykańskie wojsko doprowadza do pogłębienia katastrofy humanitarnej na Haiti
O tym, że wojsko amerykańskie przejęło praktycznie władzę w zrujnowanym przez trzęsienie ziemi Haiti pisaliśmy już wcześniej. Teraz podnosi się fala krytyki w stosunku do nowych władców tego kraju. Zdaniem wielu obserwatorów, także obecnych tam ratowników i dziennikarzy, wojsko amerykańskie doprowadza do pogłębienia katastrofy humanitarnej.
Wojsko np. nie dopuszcza, aby organizacje humanitarne poruszały się po kraju poza kontrolą armii USA. Przedstawiciel Lekarzy bez Granic Benoit Leduc powiedział np., że “setki osób” zmarły, ponieważ pięciu samolotom organizacji nie zezwolono na lądowanie i skierowano je do Dominikany. Wojsko twierdzi, że to z powodu zbyt małego lotniska, ale dziennikarze uważają, że to kwestia nadmiernej kontroli.
Poza tym jak donosi Wall Street Journal, armia USA niechętnie puszcza transporty z lotniska do zniszczonego miasta bez eskorty, nalegając, że trzeba im zapewnić bezpieczeństwo. Tymczasem wielu korespondentów relacjonuje, że doniesienia o napadach, chaosie przy dostawach pomocy i przemocy po trzęsieniu ziemi są przesadzone.
- Przedstawiciele rządu USA powołują się na względy bezpieczeństwa, wstrzymując pomoc. Jednak zespół lekarzy z Kuby widziano w poniedziałek, jak leczył setki pacjentów bez żadnej ochrony wojskowej – nie widziano w pobliżu żadnego żołnierza ani broni palnej – pisze “WSJ”.
Źródło: cia.bzzz.net
USA przejęły kontrolę nad Haiti
USA przejęły kontrolę nad Haiti - "zostaniemy tu na całe lata". Waszyngton po wtorkowym trzęsieniu ziemi na Haiti, praktycznie przejął kontrolę nad tym państwem – informuje serwis WorldNetDaily. - Obecnie tylko my możemy coś tutaj zrobić – mówi informator, na którego powołuje się serwis WorldNetDaily.
Nie jest to jednak nowa sytuacja. Na Haiti, USA od wielu dziesięcioleci "zarządza za pomocą kryzysu". Wiele razy za pomocą CIA zmieniano władze w Port-au-Prince, m.in. dwukrotnie obalając demokratycznie wybranego prezydenta Aristide. Obecnie rządzący prezydent Rene Preval został wyznaczony przez władze USA. źródło: cia.bzzz.net, onet.pl
Aktywoność HAARP dwa dni przed trzęsieniem ziemi na Haiti
Induction Magnetometer
http://137.229.36.30/cgi-bin/scmag/disp-scmag.cgi?date=20100110&Bx=on
http://137.229.36.30/cgi-bin/scmag/disp-scmag.cgi?date=20100111&Bx=on
http://137.229.36.30/cgi-bin/scmag/disp-scmag.cgi?date=20100112&Bx=on
Camp FEMA: American Lockdown
Przedstawiam Wam najlepszy film dokumentalny poświęcony obozom koncentracyjnym FEMA w USA. Niezwykły zbiór dokumentów i dowodów na odradzający się na naszych oczach faszyzm w USA, rząd amerykański zaczyna masowo wprowadzać i stosować podobne prawa jak naziści w Niemczech przed wybuchem II wojny światowej. Obozy, relokacje, spisy ludności, profilowanie obywateli, namierzanie GPS, markowanie domów, tworzenie oddziałów podobnych do Hitlerjugend, budowa obozów koncentracyjnych, USA na naszych oczach zmienia się w nowoczesną III Rzeszę... to dopiero przygotowanie przed czymś znacznie gorszym, co ma wkrótce nastąpić.
Camp FEMA: American Lockdown cz.1
Camp FEMA: American Lockdown cz.2
Źródło: davidicke.pl
Polska – gazowe eldorado
Amerykańskie giganty paliwowe agresywnie wchodzą na nasz rynek. Kusi je wizja zysków z eksploatacji gazu ze skał łupkowych. W polskich złożach, na które dostały koncesje, może być nawet 1,4 bln m sześć. surowca - wylicza "Nasz Dziennik".
PGNiG nie jest zainteresowane pokładami ze względu na skomplikowaną technologię pozyskiwania surowca. Eksperci są zdania, ze PGNiG woli kupić błękitne paliwo do Rosjan i sprzedać z zyskiem, niż zainwestować w jego wydobycie w kraju, mimo że wydobycie gazu jest dużo tańsze niż jego import.
Od 1996 r., resort środowiska udzielił pięciu zagranicznym firmom licencji na prowadzenie poszukiwań błękitnego paliwa w złożach łupkowych. Ostatnio do tego grona dołączyły dwie firmy: ConocoPhilips i Marathon Oil z Houston - trzecia i czwarta pod względem wielkości spółka w Stanach Zjednoczonych. Po znalezieniu surowca firmy muszą jeszcze wykupić koncesję na jego eksploatację.
Źródło: onet.pl, radiomaryja.pl
EFF pozwała rząd USA za szpiegowanie internautów na portalach społecznościowych
Znana organizacja pozarządowa Electronic Frontier Foundation pozwała kilka agencji rządowych USA za nieinformowanie o praktykach śledczych stosowanych względem internautów.
Fundacja uważa, że władze wykorzystywały Facebooka, MySpace, YouTube i Twittera, aby zbierać informacje o podejrzanych w sprawach kryminalnych. Najpoważniejszą tego typu sytuacją było oskarżenie pewnego antyglobalisty o informowanie protestujących podczas niedawnego szczytu G-20 o działaniach policji. Dowody zebrano przez Twittera.
Na celowniku EFF znalazły się Departament Obrony, Centralna Agencja Wywiadowcza, Departament Bezpieczeństwa Krajowego, Departament Skarbu, Biuro Dyrektora Narodowego Wywiadu, Departament Sprawiedliwości, Federalne Biuro Śledcze, Agencja do spraw Walki z Narkotykami czy Biuro Alkoholu, Tytoniu, Broni i Materiałów Wybuchowych.
EFF nie chce zakazania śledztw. Walczy o ujawnienie praktyk organów ścigania – zakresu ich działań oraz stosowanych metod. Nie jest do końca jasne na jakiej podstawie konkretne osoby trafiają na celownik FBI czy DEA. Użytkownicy serwisów społecznościowych często nie zdają sobie sprawy z tego, że mogą się nimi zainteresować amerykańskie służby.
Zgodnie z informacjami przedstawionymi przez blogera Christophera Soghoiana władze regularnie wyciągają prywatne dane od operatorów wirtualnych społeczności. Większość witryn ma swoje wewnętrzne regulaminy, które opisują możliwe wypadki ujawniania informacji. Nie oznacza to jednak, że organy ścigania zawsze postępują zgodnie z tymi przepisami.
Źródło: webhosting.pl
Przekazywanie prywatnych informacji o klientach przez firmy telekomunikacyjne
“Czy i ile zarabiają kampanie telefoniczne oraz usługodawcy internetowi, przekazując prywatne informacje swoich klientów rządowym agencjom szpiegowskim oraz służbom porządkowym?”
– takie pytanie zadał kilka miesięcy temu absolwent uczelni Indiana University, Christopher Soghoian, żądając odpowiedzi od Departamentu Sprawiedliwości w ramach ustawy o prawie do uzyskiwania poufnych i tajnych informacji (Freedom of Information Act – FOIA). Otrzymane informacje, choć niepełne, są w stanie zaszokować każdego użytkownika telefonu i Internetu.
W odpowiedzi na zapytanie, firma Yahoo wystosowała 12-stronicowy list usprawiedliwiający i broniący się przed ujawnieniem dokładnych danych. Według Yahoo, jeśli tego typu informacja “dotycząca Yahoo i innych firm” zostałaby ujawniona, “zaszokowałaby ona swoich klientów”. Firma Verizon, druga pod względem wielkości firma telekomunikacyjna w USA – po AT&T – zatrudniająca ponad ćwierć miliona pracowników, w inny sprytny sposób usiłowała uchylić się od ujawnienia informacji. Verizon tłumaczy się bowiem, iż nie może ujawnić tych informacji, gdyż takowa wiedza “zdezorientowałaby klientów”, którzy po uzyskaniu wiedzy jakie to informacje przekazywane są służbom porządkowym i agencjom szpiegowskim, zażądaliby prawa do tych samych informacji, “co doprowadziłoby do zalewu zapytań klientów.”
Christopher Soghoian wyjaśnia na swoim blogu Slight Paranoia, że chcąc dowiedzieć się ile agencje federalne i stanowe płacą prywatnym firmom telekomunikacyjnym za informacje – z konieczności płacąc pieniędzmi podatników – musiał uciec się do pewnego wybiegu. Otóż zdając sobie sprawę z tego, iż nie uzyska tego typu informacji pytając bezpośrednio agencje szpiegowskie, założył, że w ramach prawa FOIA, może uzyskać informacje o szczegółowych wpłatach pochodzących od tych agencji. W ten sposób “mógłbym skorzystać z inżynierii odwrotnej [reverse engineering] niektórych statystycznych danych” – pisze Soghoian, by dowiedzieć się o przybliżonej kwocie płaconej firmom telekomunikacyjnym.
Z początku Departament Sprawiedliwości odpowiedział, że posiada tabele opłat sporządzone dla firm Cox Communications, Comcast, Yahoo i Verizon, jednak z uwagi na to, że firmy te przekazywały dane bez przymusu, prawo umożliwia im zablokowanie ujawnienia opinii publicznej tych informacji. Te dwie ostatnie firmy niezwłocznie skorzystały z tego prawa.
Firma Cox otrzymuje od agencji rządowych $2500 za założenie urządzenia rejestrującego połączenia (Pen register) w ciągu 60 dni i $2000 za każde kolejne 60 dni. Założenie podsłuchu i przekazywanie danych z podsłuchu kosztuje agencje $3500 za 30 dni i $2500 za następne 30 dni. Dane wyszczególniające wszystkie połącznia telefoniczne w ciągu miesiąca, sprzedawane są za 40 dolarów.
Jakkolwiek nie są znane dokładne liczby podsłuchiwanych obywateli amerykańskich i mieszkańców Stanów Zjednoczonych – ich rozmów telefonicznych, emaili itp – to może chodzić o dane milionów użytkowników, co wiązałoby się z astronomicznymi wpływami z kieszeni podatnika zasilającymi prywatne firmy telekomunikacyjne.
Oprócz innych agencji rządowych i służb porządkowych, rządowa agencja National Security Agency – NSA na bieżąco podsłuchuje miliony rozmów i połączeń, korzystając z urządzeń podłączonych do sieci firm telekomunikacyjnych. Osoby podsłuchiwane najczęściej nie są objęte żadnymi dochodzeniami sądowymi. Oprócz agencji NSA uzyskującej te informacje jako główna amerykańska agencja szpiegowska, dane przekazywane są również odpłatnie innym agencjom rządowym.
Warto dodać, że oprócz agencji rządowych uzyskujących dane o aktywności informatycznej klientów firm telekomunikacyjnych, w Stanach Zjednoczonych oraz w większości krajów świata niemal całkowity monopol na tzw. Billing, czyli tworzenie rachunków na podstawie zarejestrowanych rozmów, posiada izraelska firma Amdocs oraz jej siostrzana firma Comverse. Te izraelskie firmy znane są z powiązań ze służbami wywiadowczymi Izraela i zaangażowane były w szpiegostwo na terenie USA.
Źródło: bibula.com, newworldorder.com.pl